Pieskowa Skała
Pierwsza informacja o zamku w Pieskowej Skale pojawia się w dokumencie wydanym w 1315 roku przez księcia krakowskiego Władysława Łokietka. W wydanym przywileju późniejszy król zezwolił niejakiemu Mikołajowi założyć wieś między zamkiem Peskenstein, Sołuszową a Kosmołowem. Jednak wzmiankę o castrum Peskenstein należy łączyć z położonymi na terenie wsi Sołuszowa pozostałościami wcześniejszej fortyfikacji, wzniesionej prawdopodobnie przez księcia śląskiego Henryka Brodatego w okresie walk o tron krakowski.

W 1, połowie XIV wieku król Kazimierz Wielki na skalnym cyplu i jego stromym zboczu wzniósł nowy zamek, składający się z zamku górnego i dolnego. Nie istniejący już zamek górny (z najwyższą wieżą zamkową) położony był na trudno dostępnej skale „Dorotka”. Natomiast zamek dolny wraz z zabudowaniami gospodarczymi znajdował się na terenie dzisiejszego dziedzińca.
W 1377 roku król Ludwik Węgierski nadał zamek w Pieskowej Skale Piotrowi Szafrańcowi, podstolemu krakowskiemu, chcąc załagodzić spór między polską szlachtą a dworzanami węgierskimi władcy.
W roku 1377 król Ludwik Węgierski przekazał zamek pieskoskalski w dzierżawę Piotrowi Szafrańcowi z Łuczyc, podstolemu krakowskiemu. Było to zadośćuczynienie za odniesione ranę doznaną przez Szafrańca podczas zatargu z węgierskim otoczeniem króla. Kolejny władca, król Władysław Jagiełło dwukrotnie potwierdzał dotychczasowe nadanie, by ostatecznie w 1422 roku przekazać zamek Szafrańcom w wieczyste posiadanie za niespłacone zobowiązania.
Piotr Szafraniec wraz z bratem Janem, kanclerzem koronnym i biskupem krakowskim, stali się bliskimi doradcami władcy, co wzbudzało zawiść u wielu możnych. Brat króla, książę litewski Witold wręcz zarzucał Jagielle zbytnie uleganie wpływom Szafrańców.

Następne pokolenia panów na Pieskowej Skale utraciły swoją pozycję na królewskim dworze oraz dobre imię trwoniąc majątek i łamiąc prawo. Według Jana Długosza Piotr (zm. 1442), podkomorzy krakowski, parał się na zamku czarną magią i alchemią. Jego syn, także Piotr (zm. 1458) zasłynął jako rycerz-rozbójnik (raubitter), przez co był w niełasce u króla Kazimierza Jagiellończyka.
Młodszy syn Piotra, Krzysztof Szafraniec kontynuował rozbójnicze działania swego ojca, stając się jednym z najsłynniejszych polskich raubritterów. W 1484 roku został na polecenie króla Kazimierza Jagiellończyka pojmany, osądzony i ścięty pod Basztą Senatorską zamku krakowskiego.
Po śmierci Krzysztofa Szafrańca zamek pieskoskalski przeszedł na własność jego brata Stanisława, starosty chęcińskiego, a następnie Hieronima. Dzięki temu ostatniemu Szafrańcowie odzyskali wpływy na dworze królewskim. Hieronim Szafraniec cieszył się zaufaniem króla Zygmunta Starego, który mianował go swoim sekretarzem oraz wydał za niego swą nieślubną córkę Reginę. On też przystąpił do przebudowy zamku, którą dokończył stryjeczny brat Hieronima – Stanisław.
Po bezpotomnej śmierci w 1608 roku ostatniego z Szafrańców – Jędrzeja, zamek w Pieskowej Skale zmieniał kilkakrotnie właścicieli, by trafić ostatecznie Jana Zebrzydowskiego herbu Radwan, miecznika koronnego. Z inicjatywy jego syna, Michała, wzniesiono w skrzydle północnym kaplicę oraz nowe fortyfikacje bastionowe od strony wschodniej. Pomimo posiadania nowoczesnego systemu umocnień, zamek został w 1655 roku zdobyty przez Szwedów.

W pierwszej ćwierci wieku XVII zamek kilkakrotnie zmieniał właścicieli, ostatecznie stając się rezydencją Jana Zebrzydowskiego, miecznika koronnego. Jego syn, Michał Zebrzydowski, starosta lanckoroński i wojewoda krakowski, dokonał kolejnej rozbudowy zamku. Ten gorliwy katolik, fundator kaplicy cudownego obrazu i biblioteki klasztoru bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, polecił wybudować w skrzydle północnym pieskoskalskiej rezydencji okazałą kaplicę i poświęcić ją swemu patronowi św. Michałowi. System obronny zamku był już wówczas całkowicie przestarzały. Michał Zebrzydowski polecił więc wybudować od strony wschodniej nowe umocnienia, zgodne z wymogami ówczesnej sztuki wojennej. Były to fortyfikacje bastionowe w tzw. systemie nowowłoskim, które zamknęły wielki dziedziniec zewnętrzny zamku. Obwarowania te okazały się jednak niewystarczające, już bowiem w roku 1655 zamek nie zdołał oprzeć się atakowi wojsk szwedzkich. Szwedzi zamek zdobyli, zniszczyli i ograbili. Remontem budowli i przywróceniem jej dawnej świetności zajęli się po wojnie nowi właściciele.
W połowie XVII wieku dobra pieskoskalskie wraz z zamkiem stały się własnością rodziny Wielopolskich. Jan Wielopolski, starosta krakowski i kanclerz wielki koronny, wyremontował zniszczony przez Szwedów zamek, wzmacniając jednocześnie jego uzbrojenie.

Nieco zaniedbany przez właścicieli zamek w Pieskowej Skale spłonął 11 lutego 1718 roku. W 2. połowie XVIII wieku został wyremontowany i przebudowany przez Hieronima Wielowiejskiego, koniuszego koronnego, tracąc swój renesansowy charakter.
W 1842 roku dobra pieskoskalskie wraz z zamkiem odkupił od rodziny Wielopolskich Jan Mieroszewski, który przechowywał tutaj swoją bibliotekę i zbiór antycznych gemm. W lipcu 1850 roku zamek w Pieskowej Skale spłonął w wyniku przypadkowego pożaru, w którego efekcie trzy lata później zawaliła się wieża na skale Dorotki.
W czasie powstania styczniowego 1863 roku zamek w Pieskowej Skale był schronieniem powstańców z oddziału Mariana Langiewicza. Jednak po ostrzale artyleryjskim został zajęty i ograbiony przez Rosjan.
W latach 80. XIX Sobiesław Mieroszewski, prowadził w zamku prace remontowe, wzbogacając go o elementy neogotyckie. Jednak wkrótce Mieroszewscy sprzedali go nowym właścicielom, którzy nie byli w stanie utrzymać rezydencji. Dzięki apelowi Adolfa Dygasińskiego ogłoszonego na łamach „Kuriera Warszawskiego” o ratowanie zamku pieskokalskiego, powstała spółka, która wykupiła go za kwotę 60 tysięcy rubli i zaadaptowała na pensjonat.
Podczas II wojny światowej pomieszczenia zamkowe udostępniono na sierociniec, przez który przewinęły się dzieci głównie z tzw. kresów wschodnich. Po jej zakończeniu zamek przejął Skarb Państwa. Po przeprowadzeniu generalnego remontu w latach 1950–1963 stał się Oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu.
Jeśli podoba się Wam to, co czytacie – wesprzyjcie wirtualną kawą.








